Ile to już razy powielany był motyw tajnego agenta, czy to jakieś 00 czy kolejny tajniak FBI, CIA czy innej X agencji. W sumie w większości filmów sensacyjnych, musi pojawić się jakiś stróż prawa i porządku który ratuje to co jemu najbliższe. Jednak to co irytuje najbardziej to najczęściej ogromny fart bohatera. Jeden nabój i trzech wrogów....co za problem, strzeli w beczkę która wybuchnie i po sprawie, a jeśli będzie pusta....to na pewno rykoszet wszystkich zabije po kolei. Nic nadzwyczajnego. Filmy z serii Mission Imposible nie były wyjątkiem od tej reguły. Bo to przecież taka norma, trzymać się jedną ręką skały, kilometr czy dwa nad ziemią i odbierać sobie telefon jak gdyby nigdy nic. W czasie w jakim zdążyły pojawić się trzy pierwsze części, na pewno produkcja ta znalazła kilku antyfanów, którzy myśląc o niej słyszą w głowie głośne imposible too watch. Osobiście lubię filmy sensacyjne, więc nie jestem jednym z nich, aczkolwiek wraz z nadejściem 4 części omawianego tytułu, ogarnęła mnie nadzieja, na pewne odświeżenie gatunku. Na początku spodziewałem się, kolejnej serii brawurowych wyczynów, standardowo zwieńczonych tępym fartem i banalnie prostym wyjściem bohatera z problemu. Już jednak w pierwszych fragmentach filmu coś idzie nie tak. Najprostszy plan chwile po rozpoczęciu, już bierze w łeb. Z czasem zaś jest tych porażek i problemów coraz więcej i więcej. Kiedy normalnie ogląda się tego rodzaju film, człowiek myśli sobie "na pewno mu się nie uda, bez jaj, nie przeskoczy 20 metrów z dachu na dach"....a jednak.... Tym razem za to, widz jest wciąż zmuszany do zmiany nastawienia. Cały czas do głowy przychodzi "no tym razem, już na pewno się uda, jest sprzęt, dobry plan, zgrana ekipa"....a jednak... :). Film dzięki tym ciągłym problemom i porażkom ogląda się świetnie i jedyne co mąci umysł w trakcie jego oglądania, to myśl, co jeszcze może pójść nie tak? Oczywiście nie obyło się bez kilku, wyssanych z palca scen, jednak fart bohaterów polega głównie na tym, że w ogóle dotrwali do końca misji :P. Serdecznie zachęcam do obejrzenia, nawet antyfanów produkcji :) naprawdę warto.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FILM. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FILM. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 9 lipca 2012
FILM: Mission Impossible - Ghost Protocol
Ile to już razy powielany był motyw tajnego agenta, czy to jakieś 00 czy kolejny tajniak FBI, CIA czy innej X agencji. W sumie w większości filmów sensacyjnych, musi pojawić się jakiś stróż prawa i porządku który ratuje to co jemu najbliższe. Jednak to co irytuje najbardziej to najczęściej ogromny fart bohatera. Jeden nabój i trzech wrogów....co za problem, strzeli w beczkę która wybuchnie i po sprawie, a jeśli będzie pusta....to na pewno rykoszet wszystkich zabije po kolei. Nic nadzwyczajnego. Filmy z serii Mission Imposible nie były wyjątkiem od tej reguły. Bo to przecież taka norma, trzymać się jedną ręką skały, kilometr czy dwa nad ziemią i odbierać sobie telefon jak gdyby nigdy nic. W czasie w jakim zdążyły pojawić się trzy pierwsze części, na pewno produkcja ta znalazła kilku antyfanów, którzy myśląc o niej słyszą w głowie głośne imposible too watch. Osobiście lubię filmy sensacyjne, więc nie jestem jednym z nich, aczkolwiek wraz z nadejściem 4 części omawianego tytułu, ogarnęła mnie nadzieja, na pewne odświeżenie gatunku. Na początku spodziewałem się, kolejnej serii brawurowych wyczynów, standardowo zwieńczonych tępym fartem i banalnie prostym wyjściem bohatera z problemu. Już jednak w pierwszych fragmentach filmu coś idzie nie tak. Najprostszy plan chwile po rozpoczęciu, już bierze w łeb. Z czasem zaś jest tych porażek i problemów coraz więcej i więcej. Kiedy normalnie ogląda się tego rodzaju film, człowiek myśli sobie "na pewno mu się nie uda, bez jaj, nie przeskoczy 20 metrów z dachu na dach"....a jednak.... Tym razem za to, widz jest wciąż zmuszany do zmiany nastawienia. Cały czas do głowy przychodzi "no tym razem, już na pewno się uda, jest sprzęt, dobry plan, zgrana ekipa"....a jednak... :). Film dzięki tym ciągłym problemom i porażkom ogląda się świetnie i jedyne co mąci umysł w trakcie jego oglądania, to myśl, co jeszcze może pójść nie tak? Oczywiście nie obyło się bez kilku, wyssanych z palca scen, jednak fart bohaterów polega głównie na tym, że w ogóle dotrwali do końca misji :P. Serdecznie zachęcam do obejrzenia, nawet antyfanów produkcji :) naprawdę warto.
sobota, 30 czerwca 2012
FILM: Skazani na Shawshank
Dramat nigdy nie był moim ulubionym gatunkiem filmowym. Film ten jednak pokazał mi, że nie musi to być wcale, nudny, ckliwy, dołujący temat, jak sądziłem wcześniej. Produkcja stworzona na podstawie powieści Stephena Kinga, budząca emocje chyba nawet w najtwardszych sercach. Historia opowiada o niesprawiedliwie osądzonym i osadzonym w więzieniu bankierze. Jego życie już wcześniej wydaje się popaść w ruinę, więc gdy zasiada w więziennej celi, nie widać po nim już żadnych, większych emocji. Początkowo bohater stara się jakoś z tym wszystkim pozbierać i zwyczajnie przetrwać. Z czasem jednak, budzi się on do życia, widząc dla siebie nową szansę. Jak się okazuje znajomość prawa i finansów, potrafi zjednać sobie wiele osób. Nie chcę streszczać tu całego filmu lecz serdecznie go polecić i naprawdę mocno zachęcam każdego do obejrzenia. Osobiście jest to jeden z moich ulubionych filmów. Piszę to jako pewnego rodzaju hołd z mojej strony dla tego dzieła. Oglądałem go chyba z 10 razy i nigdy mi się naprawdę nie znudził :) Już na samym początku człowiek czuje niesmak do wymiaru sprawiedliwości, za wsadzenie do paki kogoś kto już ma zmarnowane życie, a do tego siedzi za niewinność, za to, że mimo wszystko nigdy do końca się nie poddał. Zaś jego wielka ucieczka w każdej minucie sprawia, że człowiek mocniej zaciska kciuki i cicho szepcze w głowie "uda Ci się", "uda Ci się", "kurczę naprawdę Ci się uda". Emocje nagradzające każdą obejrzaną minutę filmu :) Jeszcze raz gorąco
zachęcam.
zachęcam.
piątek, 29 czerwca 2012
FILM: Autografy
Rachel Nichols w roli Shana 'Scarlett' O'Hary z filmu G.I. Joe: The Rise of Cobra
Ponownie Rachel Nichols tym razem w roli wojowniczej kapłanki Tamary w filmie Conan the Barbarian
Trzecie zdjęcie:
Jedna z najmilszych wykładowczyń Hogwartu :) czyli
Magie Smith jako Profesor Minerva McGonagall z filmów serii Harrego Pottera
FILM: The Amazing Spider-Man
Follow my blog with Bloglovin
Ten post dedykuje dobremu przyjacielowi :) w odpowiedzi na Twoje pytanie (for you łysy). Dział FILM będę również rozwijał dalej o spostrzeżenia na temat najgłośniejszych produkcji które będzie mi dane obejrzeć. Wracając do tematu, pytanie brzmiało następująco: "po co nakręcili nowego Spidermana, skoro jest to ta sama historia?". Wiele osób mogło się zdziwić widząc zapowiedzi filmu który opowiada nagle dzieje spider-mana od zera. Znów to samo z innym aktorem? Mianowicie jak to bywa ze znanymi postaciami, a człowiek-pająk na pewno jest jedną z nich, trudno się nie pokusić o stworzenie różnych wersji opowieści o ich przygodach. Jak by tłum oglądający pasjonującą sytuacje później opowiadał to w różnoraki sposób, przekręcając różne fakty. Jednak w fantastyce ukazywanie nowych możliwości, może być tylko zaletą. Konserwatyści mogli by się czepiać, po co ruszać coś co już zostało zrobione, lepiej czy gorzej, ale jednak. Problem chyba jest w tym, ze człowiekowi zawsze jest mało, a wielu osobom akurat wersja ciapciaka z jedną miną w trzech kolejnych filmach mogła nie przypaść do gustu. Niektórzy mogli wręcz uznać to za obrazę wielkiego bohatera xD. Autorzy postanowili więc użyć innej wersji spider mana, a w komiksach jest ich wiele :)
Mamy tutaj nastoletniego nieostrożnego dzieciaka, który otrzymuje jak by nie było wielką moc, a w połączeniu z jego rozumem i sprytem powstaje całkiem ciekawa mieszanka. Poza różnicą w wieku i zachowaniu bohatera mamy też drobne różnice techniczne, które jednak często dzielą fanów. Czy ścianołaz naturalnie "wypluwał" sieci ze swoich nadgarstków, czy może i w tym wykazał się swym nieprzeciętnym intelektem i poradził sobie z problemem z pomocą stworzonych przez siebie gadżetów? Osobiście raczej aktualna wersja przypadnie mi bardziej do gustu, z racji iż esencją spider-mana jest jego... przeciętność. Im mniej mocy dostaje na starcie tym bardziej ludzki mimo wszystko się wydaje. Jak na razie recenzenci śledzący produkcje wypowiadali się o niej bardzo pochlebnie, więc może tym razem będzie lepiej, w końcu słowo "Amazing" zobowiązuje xD. Dziś zaznaczę jest również światowa premiera owej produkcji :) w Polsce pojawi się 4 lipca. Najlepszą opnie, a zarazem zapewne mocno zróżnicowaną napiszą sami widzowie.Za każde spostrzeżenia na temat filmu w komentarzach będę bardzo wdzięczny :) Zapraszam więc do kina :) i udanego seansu.
Ten post dedykuje dobremu przyjacielowi :) w odpowiedzi na Twoje pytanie (for you łysy). Dział FILM będę również rozwijał dalej o spostrzeżenia na temat najgłośniejszych produkcji które będzie mi dane obejrzeć. Wracając do tematu, pytanie brzmiało następująco: "po co nakręcili nowego Spidermana, skoro jest to ta sama historia?". Wiele osób mogło się zdziwić widząc zapowiedzi filmu który opowiada nagle dzieje spider-mana od zera. Znów to samo z innym aktorem? Mianowicie jak to bywa ze znanymi postaciami, a człowiek-pająk na pewno jest jedną z nich, trudno się nie pokusić o stworzenie różnych wersji opowieści o ich przygodach. Jak by tłum oglądający pasjonującą sytuacje później opowiadał to w różnoraki sposób, przekręcając różne fakty. Jednak w fantastyce ukazywanie nowych możliwości, może być tylko zaletą. Konserwatyści mogli by się czepiać, po co ruszać coś co już zostało zrobione, lepiej czy gorzej, ale jednak. Problem chyba jest w tym, ze człowiekowi zawsze jest mało, a wielu osobom akurat wersja ciapciaka z jedną miną w trzech kolejnych filmach mogła nie przypaść do gustu. Niektórzy mogli wręcz uznać to za obrazę wielkiego bohatera xD. Autorzy postanowili więc użyć innej wersji spider mana, a w komiksach jest ich wiele :)
Mamy tutaj nastoletniego nieostrożnego dzieciaka, który otrzymuje jak by nie było wielką moc, a w połączeniu z jego rozumem i sprytem powstaje całkiem ciekawa mieszanka. Poza różnicą w wieku i zachowaniu bohatera mamy też drobne różnice techniczne, które jednak często dzielą fanów. Czy ścianołaz naturalnie "wypluwał" sieci ze swoich nadgarstków, czy może i w tym wykazał się swym nieprzeciętnym intelektem i poradził sobie z problemem z pomocą stworzonych przez siebie gadżetów? Osobiście raczej aktualna wersja przypadnie mi bardziej do gustu, z racji iż esencją spider-mana jest jego... przeciętność. Im mniej mocy dostaje na starcie tym bardziej ludzki mimo wszystko się wydaje. Jak na razie recenzenci śledzący produkcje wypowiadali się o niej bardzo pochlebnie, więc może tym razem będzie lepiej, w końcu słowo "Amazing" zobowiązuje xD. Dziś zaznaczę jest również światowa premiera owej produkcji :) w Polsce pojawi się 4 lipca. Najlepszą opnie, a zarazem zapewne mocno zróżnicowaną napiszą sami widzowie.Za każde spostrzeżenia na temat filmu w komentarzach będę bardzo wdzięczny :) Zapraszam więc do kina :) i udanego seansu.
Dla chcących poczuć klimat, wybrany dla was trailer :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




